„Tobie zawsze wolno więcej”, „Bo ty go bardziej kochasz”, „Zawsze stajesz po jej stronie!” – te zdania padają w wielu domach. Czasem jako żarty, czasem jako krzyk rozpaczy. Dzieci potrafią niezwykle celnie wyczuwać, kiedy coś w relacjach rodzinnych jest „nierówno”. Czy rzeczywiście rodzice mają faworytów? A może to tylko subiektywne odczucie dziecka? I co możemy zrobić, by każde z naszych dzieci czuło się równie ważne i kochane?
Faworyzowanie – temat tabu w rodzicielstwie
Większość rodziców stanowczo zaprzecza: „Kocham was tak samo!”. I często rzeczywiście tak jest – ale kochać tak samo nie znaczy zawsze traktować tak samo. Prawda jest taka, że nasze dzieci różnią się od siebie – temperamentem, potrzebami, sposobem komunikowania się, etapem rozwoju, a także tym, jak „trafiają” w nasze wrażliwości, historie i schematy z dzieciństwa. Bez świadomości tych różnic łatwo popaść w nieświadome mechanizmy, które sprawiają, że jedno dziecko częściej słyszy pochwały, a inne – korekty. Jednemu dajemy więcej swobody, a drugiemu więcej uwag. Wszystko w dobrej wierze – ale odbiór dziecka może być zupełnie inny.
Z perspektywy dziecka – potrzeba bycia widzianym i ważnym
W nurcie Porozumienia bez Przemocy (NVC) zakładamy, że każde dziecko (i każdy dorosły) ma te same uniwersalne potrzeby – m.in. kontaktu, zrozumienia, uznania, miłości, wpływu, bezpieczeństwa. Kiedy te potrzeby nie są zaspokojone, dzieci mogą doświadczać napięcia, frustracji czy poczucia odrzucenia – i zachowywać się w sposób, który to sygnalizuje. W Pozytywnej Dyscyplinie mówimy o tym, że dzieci źle się zachowują, kiedy czują się źle – a dokładniej, kiedy nie czują się częścią grupy (brak przynależności) lub mają poczucie, że nie mają znaczenia (czyli nie wpływają na to, co się dzieje wokół nich). Choć język jest różny, sedno pozostaje wspólne: dzieci chcą czuć, że są widziane, ważne i akceptowane takimi, jakimi są.
Faworyzowanie – nie zawsze oczywiste!
Czasem faworyzowane dziecko to to, które:
- jest „łatwiejsze” w codzienności,
- lepiej radzi sobie z emocjami,
- przypomina nam nas samych (lub przeciwnie – kogoś, kogo chcielibyśmy zrozumieć),
- spełnia nasze ambicje lub marzenia,
- wydaje się bardziej wrażliwe i budzi nasz instynkt opiekuńczy.
To nie musi oznaczać złej intencji – raczej nieświadome wzorce i reakcje, które warto zauważyć, zanim staną się źródłem napięcia w rodzinie.

Co możemy zrobić jako rodzice?
1. Zamiast równości – indywidualność
Nie każdemu po równo, ale każdemu według potrzeb. Dzieci szybko zauważają, że to, co działa dla jednego, nie musi działać dla drugiego. Mówiąc: „Widzę, że dziś potrzebujesz więcej mojej uwagi”, uczymy je, że miłość nie jest ograniczonym zasobem.
2. Zamiast porównań – uznanie
Unikajmy porównań typu „Zobacz, jak twoja siostra potrafi się zachować przy stole”. Zamiast tego: „Doceniam, że starasz się jeść samodzielnie. To duży krok”. Uznanie to język miłości, który buduje poczucie wartości.
3. Zamiast kontroli – ciekawość
Jeśli zauważasz, że z jednym dzieckiem lepiej Ci się rozmawia, a z drugim często się ścieracie – zatrzymaj się. Zamiast zmuszać, spróbuj zapytać: „Co się dzieje, że tak reagujesz?” Otwieraj przestrzeń na rozmowę, nie ocenę.
4. Zamiast zaprzeczeń – empatia
Gdy dziecko mówi: „Ty go bardziej kochasz”, nie mów: „Nieprawda!” – to zamyka rozmowę. Zamiast tego: „To musi być trudne czuć, że brat jest ważniejszy. Chcesz mi powiedzieć, kiedy tak się poczułaś?” Empatia nie oznacza zgody – oznacza chęć zrozumienia i połączenia się z potrzebami dziecka.
5. Zamiast perfekcjonizmu – obecność
Nie da się być rodzicem „idealnym”. Ale można być rodzicem uważnym. Dzieci nie potrzebują doskonałości – potrzebują relacji, kontaktu i przestrzeni na swoje emocje.
Na koniec – słowo otuchy
Jeśli jako rodzic zastanawiasz się, czy Twoje dzieci czują się równie kochane – to znaczy, że Ci zależy. A to już ogromny krok w stronę budowania bliskich, bezpiecznych relacji w rodzinie. Faworyzowanie nie musi być wyrokiem – jeśli je zauważymy, nazwijmy je i zdecydujmy, co chcemy z tym zrobić. Bo każdemu dziecku należy się to samo: uczucie, że jest widziane, ważne i kochane – nie bardziej, nie mniej, ale na swój własny sposób.



